Mysłowicki ślad Titanica
W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku usłyszałem opowieść z ust nauczyciela pewnej szkoły podstawowej o tym, że w Mysłowicach mieszkała pani, która przeżyła katastrofę Titanica. Jej opowieści również miały być nagrane na szpulach magnetofonowych. Po latach kiedy zapoznałem się bliżej z historią naszego miasta nie wydaje się to już takie fantastyczne.
Na przełomie XIX i XX wieku rozwijała się gwałtownie emigracja ludności europejskiej do Ameryki. Powstają między innymi słynne linie „White Star Line”, „Red Star Line”, Hamburg – Amerikanische Packetgesellschaft” w skrócie „HAPAG” i „Norddeutscher Lloyd”. Mysłowice, jako miasto graniczne trzech państw posiadające stację kolejową utrzymującą regularne połączenia ze wszystkimi metropoliami w Europie stało się celem emigrantów. Z naszego miasta emigranci pochodzący z zaborów austriackiego i rosyjskiego wyjeżdżali do portów w Bremie, Hamburgu, Antwerpii. Przez Mysłowice emigrowali również chłopi z Węgier, Rumunii, Serbii, Bośni, Czarnogóry, Chorwacji oraz wielu innych krajów. Na terenie naszego miasta pracowali agenci i pośrednicy większości linii oceanicznych wtedy istniejących. Nie zawsze działali zgodnie z prawem i często sprzedawali fałszywe zaświadczenia uprawniające do wyjazdu do portów morskich. Do Mysłowic przybywali również agenci z bardziej egzotycznych stron, takich jak Kalifornia i Brazylia. W 1894 roku utworzono agenturę emigracyjną o nazwie „Stacja Rejestracyjna” koncesję na jej prowadzenie otrzymał spedytor kolejowy, a zarazem agent emigracyjny Max Weichmann. Agentura zajmowała się rejestracją emigrantów, przeprowadzaniem badań lekarskich, przygotowaniem biletów kolejowych i kart okrętowych.

Reklama agentury Maxa Weichmana działającej w Mysłowicach
Ponadto przygotowywano składy pociągów przeznaczonych do portów morskich w Hamburgu, Bremie, Antwerpii i innych. Agentura początkowo mieściła się w budynkach dworcowych, gdzie ilość emigrantów przewyższała możliwości sanitarne tego budynku. W 1900 roku przeniesiono ją do budynku na ul. Powstańców 23. W 1908 roku powstała słynna „przewiązka” którą emigranci udawali się na peron pierwszy tzw. „emigracyjny”. Przez wszystkie lata emigracji przez nasz dworzec przewinęło się około 1,5 mln ludzi. Ruch odbywał się również w drugą stronę. Wielu emigrantów tą samą drogą powracało do miejsc rodzinnych.
Wśród tych wszystkich ludzi, którzy wędrowali za chlebem i nowym życiem znalazła się najprawdopodobniej mała dziewczynka, która w 1912 roku wyruszyła w świat ze swoimi rodzicami. Przesiadając się w portach dotarła do Southampton lub co bardziej możliwe do Cheroburga. 11 kwietnia 1912 roku pojawiła się na pokładzie Titanica, który przed podróżą przez Atlantyk zawitał do tego francuskiego portu. Całą resztę historii jedynego, a zarazem tragicznego rejsu słynnego transatlantyka możemy prześledzić w nie mniej słynnym filmie lub wielu publikacjach... Z pośród 2228 pasażerów uratowało się zaledwie 705. Były to głównie kobiety i dzieci.
Nasza anonimowa bohaterka mogła mieć wtedy około 10 lat. Historię usłyszałem w połowie lat 80-tych. Nie wiem czy ta pani wtedy jeszcze żyła, ale nagrania swoich wspomnień dokonała prawdopodobnie w latach 70-tych. Wtedy mogła mieć około 80 lat. Poszukajmy więc razem rodziny lub też śladu, który nas do niej zaprowadzi. Mogliby nam opowiedzieć to co opowiadała im babcia. A jeśli będziemy mieli trochę szczęścia może uda nam się odnaleźć nagrania. Wtedy sama bohaterka mogła by nam opowiedzieć o tym co się stało.
Leonard Czarnota x-35@tlen.pl (29-06-2009)














Dodaj komentarz